Obydwie najpopularniejsze konsole obecnej generacji łączy kilka cech i co najmniej tyle samo dzieli. Do pierwszej kategorii z pewnością należą dopracowane i niezawodne pady. Dzisiaj przyjrzymy się popularnemu na rynku alternatywnemu rozwiązaniu – padowi ONZA Tournament Edition dla Xbox 360 autorstwa renomowanej firmy Razer. Producent przygotował prawdziwą ucztę dla fanów Battlefield 3 – wersję Collector’s Edition. I to właśnie ona będzie bohaterem tej recenzji.

Kolekcja produktów w edycji Battlefield 3 oferowanych przez Razera.

Razer oferuje całą linię produktów obrandowaną naszym ulubionym shooterem. Nieco więcej, co naturalne… do dyspozycji mają gracze PC – klawiaturę, myszkę czy podkładkę. Posiadacze konsoli XBOX mogą sprawić sobie nie lada gratkę, dzięki omawianemu padowi. Szkoda, że podobnego rozwiązania nie przygotowano także dla PS3.

Czym wyróżnia się edycja BF3? Znanym nam z okładki gry żołnierzem w lewej części pada oraz kolorem podświetlenia D-pada (pomarańczowy). Cała reszta jest identyczna jak w tańszej o ok. 100 PLN na rynku Onza Tournament Edition (prawe zdjęcie). Na pierwszy rzut oka, pad wydaje się więc gratką wyłącznie dla fanów.

ONZA TE vs Onza TE Battlefield 3 CE – porównanie.

Dla ciekawskich… porównanie Onzy TE ze zwyczajną wersją. Jak widać różnią się faktycznie w dwóch miejscach. TE umożliwia regulację oporu oraz posiada podświetlenie przycisków. Tak jak druga funkcjonalność jest pomijalna, tak pierwsza jest jedną z głównych zalet droższej wersji.

Czy warto dopłacać za żołnierza i kolor podświetlenia? Kwestia gustu i intensywności uczucia, jakim darzymy dzieło DICE. Wg mnie swobodnie można zakupić tańszą edycję, która oferuje dokładnie to samo co wersja dla kolekcjonerów. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Pierwsze wrażenia

Pad jest zapakowany w zgrabne i eleganckie opakowanie, z którego możemy dowiedzieć się wszystkiego, co najważniejsze o jego funkcjach. Co takiego oferuje cacko Razera, za które życzy sobie od nas prawie 300 PLN?

  • dodatkowe dwa w pełni programowalne przyciski (MFB) nad spustami

  •  możliwość dopasowania oporu obydwu drążków poprzez regulację pierścieniem zamocowanym bezpośrednio na nich

  •  podświetlane przyciski z krótkim czasem reakcji

  •  przerobiony D-pad (cztery oddzielne przyciski)
  • długi kabel (ponad 4m!)
  • poprawiona ergonomia chwytu
  • gumowa powierzchnia poprawiająca jakość chwytu i redukująca potliwość dłoni
  • przeniesione przyciski Back/Start

 

Pierwszy raz w ręku

Faktycznie, dzięki obudowie wykonanej z tworzywa o wysokiej przyczepności (jak dobra guma) oraz poprawionej ergonomii samego chwytu, od pierwszej chwili wiemy, iż mamy w ręku sprzęt wysokiej klasy. Dobry produkt MS został przez Razera elegancko poprawiony. Nie wszystko jednak za pierwszym razem zachwyca.

D-pad sprawia nieco dziwne wrażenie przy pierwszym kontakcie, a przyciski XYAB wydają się być dziwnie płaskie i nie posiadać praktycznie żadnego skoku. Pierścienie w spustach chodzą dosyć ciężko, a ich działanie jest możliwe do ocenienia dopiero w trakcie rozgrywki. Spusty nie sprawiają na starcie korzystnego wrażenia. Ich wyprofilowanie jest może i ciekawe, aczkolwiek pod względem ergonomii wybrałbym coś po środku pomiędzy oryginałem, a propozycją Razera. Skok jest w porządku, aczkolwiek nie do końca pasuje mi do reszty wysokiej jakości elementów zaproponowanych w padzie.

Kolejną z cech, którymi chwali się producent, są dwa dodatkowe przyciski powyżej spustów. Twierdzi także, iż są w pełni programowalne. Cóż… prawie dokładnie tak jest, ale o tym za chwilę.

W prosty sposób, poprzez przytrzymanie odpowiedniego przycisku na spodzie pada oraz klawisza, który chcemy zdublować, dopasowujemy naszą Onzę do osobistych preferencji w konkretnej grze. Jego kolejne wciśnięcie podświetli nam przycisk, jaki obecnie mamy zmapowany. To świetne i wygodne w konfiguracji rozwiązanie. Ja, osobiście, zdublowałem sobie przycisk Back w Battlefieldzie, dzięki czemu mogę oznaczać przeciwników nie odrywając kciuków od sticków. Możemy sobie nawet zdublować spust czy wciśnięcie sticka, nie jest jednak możliwe obsłużenie jakiegokolwiek z przycisków D-Pada. W przypadku BF3 to strata, gdyż dołożenie dodatkowego przycisku dublującego lewy D-Pad (rzucenie apteczki/amunicji/wyciągnięcie wyrzutni) zostałoby na pewno przez wielu docenione.

Podsumowując… patent sprawdza się nieźle, lecz nie obsługuje wszystkich przycisków i wymaga przyzwyczajenia.

Kabel łączący pad z konsolą jest wykonany z materiału podobnego do plecionki, co sprawia iż jest lekki, lecz sztywny. Rozplątywanie go przypomina niestety rozplątywanie drutu. Jest to mało przyjemne i trudne zadanie. Zastanawiają ostre załamania, które kabel pamięta jeszcze z czasów przebywania w oryginalnym opakowaniu. Jak będzie się sprawował za pół roku? Czas pokaże.

Nieco niezrozumiały jest dla mnie kompletny brak opcji bezprzewodowej w ofercie Razera, dzięki której ten doskonały pad bardziej trafiałby do graczy, którzy grają wyłącznie na konsoli. Podsumowując pierwsze wrażenia – pad doskonale leży w dłoni, a jeszcze lepiej wygląda jako całość. Przyciski i ergonomia obiecują doskonałą zabawę. Czy za nimi idzie poprawa jakości rozgrywki? O tym dalej.

/Beck3tt: Microsoft nie pozwala żadnej innej firmie na produkcję bezprzewodowych kontrolerów. Stąd też jedynie przewodowe rozwiązania Razera.

Pierwsza gra z Onzą

Jak chyba każdy świeży właściciel tego pada, rozpocząłem od zabawy z regulacją sticków. Przez wiele lat grałem na blaszaku, przez co moje przywiązanie do myszki i klawiatury było zawsze największym problemem w opanowaniu zdziczałych i zbyt wrażliwych, wg mnie, sticków na padach. Granie na niskiej czułości pomagało w walce dystansowej, lecz w ciasnych korytarzach zawsze ginąłem zanim wykonałem 1/5 obrotu, podczas gdy przeciwnicy przyzwyczajeni do wysokiej czułości sticków, odwracali się zapewne co najmniej ze 3 razy. Podskakując złośliwie.

Ku mojemu zdziwieniu nie mogłem znacząco podnieść czułości, gdyż możliwość regulacji oporu drążków nie jest aż tak duża. Jedno, dwa ustawienia więcej i byłoby idealnie. Z drugiej strony jest to zrozumiałe. Konieczność użycia większej siły to także i większe ryzyko szybszego uszkodzenia sticków. Sama regulacja pozostawia jednak nieco do życzenia – po pierwsze brakuje konkretnego oznaczenia lub blokady, gdy regulacja znajduje się w pozycjach skrajnych. Przyznam szczerze – bałem się czasem kręcić mocniej, w obawie przed uszkodzeniem pierścieni. Opór jest odczuwalny i wymaga przyzwyczajenia. Sticki chodzą nieco inaczej i, w przeciwieństwie do oryginalnego pada, za każdym razem wymagają chwili na przyzwyczajenie się. Mój test trwał co prawda jedynie kilkanaście godzin gry, aczkolwiek nie przypominam sobie takiego wrażenia w przypadku produktu Microsoftu.

Gracze przyzwyczajeni do wyższej czułości z pewnością bardzo docenią tą funkcjonalność, która umożliwia swobodne podniesienie wrażliwości drążków o co najmniej 2 poziomy. Z czasem zaczniemy odczuwać różnicę w precyzji drążków. W połączeniu z regulacją oporu działania spisują się doskonale i przewyższają pod tym względem oryginalne pady MS.

Oryginalny D-pad został natomiast podzielony na cztery nieco wyższe oddzielne przyciski, o miękkim i odczuwalnym skoku. Po chwili potrzebnej na przestawienie się, polubiłem to rozwiązanie. Przyciski są dobrze wyprofilowane, przyjemne w dotyku i odpowiednio czułe.
Przyciski XYAB zostały wyposażone w pełne podświetlenie, co nieźle prezentuje się w ciemności. Ich niewielki skok na początku może sprawiać dziwne wrażenie. Jednak z każdym wciśnięciem zaczynamy lepiej rozumieć po co Razer to zrobił. Reakcja jest szybsza, a ruch palca wygodniejszy (nie musimy po drodze „mijać” przycisków). Kolejny plus.

Sporo czasu potrzebowałem natomiast na przyzwyczajenie się do MFB. Pojedynczy przycisk, który łatwo było wyczuć został zastąpiony dwoma smukłymi i nieco ostrymi na krawędziach zamiennikami. Na początku standardem jest wduszanie nie tego, który chcieliśmy. Pierwsze przegapione zabójstwa nożem irytują, ale z czasem zaczynamy doceniać większą swobodę, jaką oferuje to rozwiązanie. Możliwość nieomalże pełnej personalizacji (włącznie z dublowaniem wciśnięcia sticków) daje ogrom możliwości każdemu posiadaczowi, a kilka godzin na przyzwyczajenie się upływa przyjemnie szybko. Potem jest już tylko lepiej. Stajemy się szybsi i sprawniejsi.

Przyznam, iż nie jestem zwolennikiem przesunięcia przycisków Back i Start w dół. Wielokrotnie uderzałem lewym kciukiem w plastik, w miejscu którego w oryginalne znajduje się przycisk Back. Nie jest to wygodne rozwiązanie. MFB rozwiązuje ten problem, niemniej jednak nadal nie widzę większego sensu w takiej modyfikacji.

Materiał, z którego pad jest wykonany, spełnia swoje zadanie – leży jak przyklejony do dłoni, lecz skóra nie poci się w kontakcie z nim tak bardzo, jak w przypadku plastikowego protoplasty. Poprawa ergonomii jest odczuwalna przede wszystkim na spodzie pada. Palce inaczej (lepiej dla mnie) tam się układają. Wrażenie psują nieco spusty, których dolna krawędź jest wg mnie zbyt daleko wysunięta, przez co musimy „sięgnąć” palcem w celu ich wciśnięcia. Dłuższe trzymanie wskazujących palców jest bardziej męczące niż w oryginale. Można się przyzwyczaić, aczkolwiek pod względem ergonomicznym u mnie to co najwyżej czwórka.

PC

Tak. Microsoft tutaj się przyłożył. Zarówno ich własne pady, przewodowe i bezprzewodowe (wymagające dodatkowego odbiornika, ~70 PLN), jak i wszystkie „XBOX 360 Certified” są natychmiastowo wykrywane przez system i gry. Mój Windows 7 w kilka sekund skonfigurował sterowniki, a wykorzystany do testów Batman: Arkham City automatycznie przestawił się na sterowanie padem. Instrukcje wyświetlane na ekranie odpowiadały faktycznym przyciskom, z których każdy działał poprawnie. Dla mnie, osobiście, to niezwykle przyjemny dodatek do tego świetnego pada. Przez długi czas zastanawiałem się nad dokupieniem do swojego blaszaka pada. Onza rozwiązała ten problem bardzo sprawnie i bezproblemowo.

Podsumowanie…

Od chwili, gdy pierwszy raz weźmiecie pada do ręki, będziecie czuli, iż to rozwiązanie może poprawić jakość waszej gry. Wymaga ono chwili treningu i przyzwyczajenia, lecz z czasem zaczniecie odczuwać poprawę zarówno precyzji, jak i wygody w wykorzystaniu poszczególnych przycisków. Sticki są dokładniejsze niż w oryginale, a możliwość dopasowania oporu dla każdego z nich świetnie sprawdzi się w dowolnej z gier.
Możliwości personalizacji przycisków ,oporu sticków i poprawa chwytu to główne zalety Onzy. Nieco chybionym rozwiązaniem wydaje się przesunięcie Back i Start w stronę dolnej krawędzi pada. Jeśli tak jak ja, macie problem z czułością, bez wahania kupujcie Onzę. Jeśli jesteście maniakami BF3, jak ja, kupcie sobie ten fantastyczny z wyglądu dedykowany dla tej gry pad. Jeśli wyżej przedkładacie jego funkcjonalności nad dodatkową grafikę, poszukajcie zwyczajnej Onzy Tournament Edition. Umożliwi to pozostawienie ok 100 PLN w portfelu, bez jakiegokolwiek uszczerbku na funkcjonalności i jakości. Uważajcie na jedno – jeśli w jakiejś rozgrywce nie będzie wam szło, dwa razy zastanówcie się czym chcecie cisnąć z nerwów o podłogę. Bo Onzy na to autentycznie byłoby szkoda… :)

Podobne tematycznie treści: